
Samochód został zarejestrowany przez fotoradar. To oznacza, że jego właściciel dostanie list od GITD. W nim inspekcja poprosi o przyznanie się do wykroczenia, ewentualnie wskazanie osoby, która w określonym czasie prowadziła pojazd. Odmowa wskazania sprawcy może sprawić, że GITD wystąpi z wnioskiem o ukaranie właściciela samochodu.
Przepisy stwierdzają to jasno. Niewskazanie wbrew obowiązkowi komu pojazd został powierzony do kierowania oznacza mandat wynoszący dwukrotność mandatu za dane przekroczenie prędkości. Kwota kary nie może być jednak niższa niż 800 zł. Gdy właściciel pojazdu odmówi przyjęcia grzywny, sprawa trafi do sądu. W sądzie natomiast kierowcę i GITD czeka... prawdziwa loteria.
W jednej z takich spraw Sąd Rejonowy Katowice-Zachód odmówił wszczęcia postępowania w sprawie o wykroczenie z art. 96 § 3 kodeksu wykroczeń. Jak wskazuje Rzeczpospolita, sędzia umotywował umorzenie faktem, że skargi nie złożył uprawniony oskarżyciel.
GITD może bowiem karać kierowców za przekroczenie prędkości czy wjazd na czerwonym świetle na skrzyżowanie. Na takie uprawnienia wskazuje bowiem art. 129g ust. 1 ustawy Prawo o ruchu drogowym. Jednocześnie inspekcja nie ma uprawnień do karania właścicieli aut za odmowę wskazania kierującego. Ustawowa delegacja nie przewiduje takiego przypadku, a przynajmniej nie mówi o nim wprost. To sprawia, że w tego typu przypadkach GITD nie może odgrywać roli oskarżyciela publicznego.
Co na to GITD? Nie zgadza się z taką interpretacją przepisów. Przedstawiciele inspekcji wskazują bowiem, że zakres działalności jednostki jest określony zarówno przedmiotowo (w zakresie rodzaju naruszeń), jak i podmiotowo (w zakresie kręgu osób, które inspekcja może kontrolować).
Podobne podejście do sprawy przedstawił nie tylko sąd w Katowicach. Jak wskazuje Rzeczpospolita, podobne orzeczenia zapadają m.in. w Krakowie, Zielonej Górze czy w niektórych stołecznych sądach rejonowych. W tym punkcie trzeba jednak postawić gwiazdkę. Bo orzeczenie mówiące o nieuprawnionym oskarżycielu w przypadku tego typu spraw wcale standardem nie jest. Sądy nie mają jednej linii orzeczniczej.
W praktyce może się okazać, że jeden sędzia odrzuci wniosek GITD. Stwierdzi, że inspekcja nie ma prawa do karania kierowcy za odmowę wskazania sprawcy wykroczenia. Kierowcy się zatem fortel uda. Inny sędzia z kolei wniosek przyjmie i ukarze właściciela pojazdu surową grzywną. Skorzystanie z tej furtki przypomina zatem grę w wielką niewiadomą.
Podobne wiadomości