
Nocne spoty, puste place i popisy przed publicznością od lat są problemem dla mieszkańców i policji. Dla jednych to motoryzacyjna pasja, dla innych hałas, ryzyko i realne zagrożenie. Teraz ustawodawca postawił sprawę znacznie ostrzej. Celowy poślizg i jazda na jednym kole przestały być przepisową szarą strefą.
Od 30 marca 2026 r. obowiązują przepisy zakazujące między innymi celowego wprowadzania pojazdu w poślizg oraz doprowadzania do sytuacji, w której choć jedno koło traci kontakt z nawierzchnią. Dotyczy to więc zarówno samochodowego driftu, jak i motocyklowej jazdy na jednym kole. Za takie wykroczenie kierowca może stracić prawo jazdy na 3 miesiące. Policja podkreśla, że nowe regulacje mają uderzyć w zachowania, które stwarzają zagrożenie dla kierującego, pasażerów i osób postronnych.
Kierowcy muszą liczyć się nie tylko z czasowym zatrzymaniem dokumentu. Za celowy poślizg lub jazdę na jednym kole policjant może nałożyć 10 punktów karnych, a grzywna za takie wykroczenie wynosi co najmniej 1500 zł. Jeśli popis skończy się stworzeniem zagrożenia w ruchu, konsekwencje mogą być jeszcze poważniejsze. To ważne, bo wiele takich sytuacji dzieje się w miejscach, gdzie obok stoją widzowie, przechodnie albo inni kierowcy. Wystarczy chwila utraty kontroli, żeby efektowny manewr zmienił się w wypadek.
Nie chodzi o to, by zakazać motoryzacyjnej pasji jako takiej. Problem zaczyna się wtedy, gdy popisy przenoszą się na drogi publiczne, parkingi pod sklepami albo place, gdzie nie ma zabezpieczeń. Drift i jazda wyczynowa mają sens na torze albo zamkniętym obiekcie, nie między przypadkowymi uczestnikami ruchu. Dla kierowców wniosek jest prosty: jeśli manewr ma wyglądać widowiskowo, ale łamie przepisy i naraża innych, policja może potraktować go znacznie ostrzej niż zwykłe drogowe przewinienie.
Podobne wiadomości