
Bramy zakładów opuszczają auta wielu marek. Wśród nich są Citroen, Fiat, Opel, Peugeot, Vauxhall i Toyota.
Zakład przez lata słynął z produkcji kilku generacji Opla Astra. Z linii produkcyjnych zjeżdżały także samochody takich marek jak Holden i Suzuki. Modele osobowe produkowano w Gliwicach dość długo - przez ponad 20 lat - ale wszystko ma swój kres. Już w poprzedniej dekadzie podjęto decyzję o przestawieniu fabryki na produkcję samochodów dostawczych. To natomiast wymagało sporych inwestycji. W połowie maja 2026 r. wybrałem się do fabryki, by zobaczyć, jak powstają nowe auta dostawcze, które na dobre wpisały się w krajobraz polskich dróg. A był ku temu szczególny powód.
Zacznijmy jednak od podstaw. Nie sięgaj do Wikipedii, by sprawdzić, co obecnie powstaje w zakładach Stellantis Gliwice. To przede wszystkim dobrze znane duże samochody dostawcze (projekt X250) jak Citroen Jumper, Fiat Ducato, Opel Movano i Peugeot Boxer. Z linii zjeżdżają także Vauxhall Movano i Citroen Relay (oba na rynek brytyjski) i Iveco eSuperJolly (elektryczny). A to nie wszystko. W Gliwicach produkowane są także Toyoty. To nic innego jak krewniak (właściwie to niemal bliźniak) Jumpera i Ducato, czyli Proace Max. Przy mocach produkcyjnych sięgających ponad 100 000 samochodów rocznie Stellantis Gliwice wykorzystuje niemal wszystkie swoje możliwości. Stąd praca odbywa się w systemie dwuzmianowym (przedstawiciele zakładu wspominają o zmianach 2+).
Jeśli myślisz, że Gliwice to tylko dostawczaki, to jesteś w błędzie. Fabryczna tłocznia przygotowuje elementy karoserii do różnych modeli samochodów (np. Jeep Avenger) międzynarodowego koncernu. W tłoczni powstają także elementy obudów do akumulatorów aut na prąd, a na linii produkcyjnej trwa montaż kompletnych baterii do samochodów elektrycznych (na potrzeby własne, jak i zakładów we Włoszech). Niezła specjalizacja.
Przyznaję, że nie trzeba było mnie długo namawiać na wycieczkę do fabryki. Stellantis jest jednym z nielicznych producentów samochodów na świecie, który pokazuje niemal wszystkie zakamarki swoich zakładów. Co więcej, nic nie jest ściśle strzeżoną tajemnicą, więc dziennikarze mogą do woli robić zdjęcia i nagrywać filmy. Tak samo było w słynnej włoskiej fabryce Mirafiori.
Od czego zacząć wizytę w fabryce? Po obowiązkowym BHP ruszyliśmy do jednego z najbardziej hałaśliwych miejsc – tłoczni. To tam znajdują się ogromne zwoje stali i jeszcze większe prasy do tłoczenia elementów karoserii samochodów. Najstarsze z nich pochodzą jeszcze z lat 60. i przyjechały prosto z dawnej fabryki Opla w Niemczech. Są oczywiście też i znacznie młodsze. Wszystkie łączy jedno – wydają się dość hałaśliwe (i są długowieczne). Gdy zapytałem szefa działu o hałas, przekazał, że wszystko mieści się w normach, a pracownicy nie korzystają ze słuchawek. Nikt z okolicznych mieszkańców (a osiedla mieszkaniowe są dość blisko fabryki) także nie skarżył się na hałas. Po słynnej historii z Torem Poznań, to jedna z kluczowych kwestii.
To, co opuszcza tłocznię, trafia do różnych miejsc. Sporo elementów zostaje na miejscu na potrzeby produkcji samochodów dostawczych. Na liście odbiorców są także pobliskie zakłady w Tychach (produkcja samochodów osobowych koncernu Stellantis) i fabryka we Włoszech (specjalizacja w modelach dostawczych). Znamienne, że elementy karoserii wykorzystywane w gliwickim zakładzie wymagały specjalnego sprzętu. Stellantis zainwestował w jedne z największych robotów przemysłowych, jakie są używane w branży. Są wykorzystywane na linii produkcyjnej samochodów dostawczych na etapie spawania konstrukcji nadwozia. Widziałem je z bliska. Skojarzenia z robotami z serii filmów Transformers są jak najbardziej uzasadnione.
Kontrola jakości. To nie mit. Toyota zrobiła sobie oddzielne stanowisko
Tłocznia, spawalnia, lakiernia – te wszystkie elementy odróżniają fabrykę od typowej montowni. A jak wygląda linia produkcyjna samochodów dostawczych w Gliwicach? Bardzo podobnie do tego, co widziałem w fabrykach samochodów osobowych w różnych regionach świata. Znalazłem jednak kilka różnic. Okazało się, że np. deska rozdzielcza jest kompletowana na miejscu w gliwickich zakładach (w autach osobowych zwykle cały proces odbywa się u dostawcy). Z kolei w przypadku modeli z całym przeszklonym nadwoziem okna boczne są montowane dopiero na końcu linii produkcyjnej, tuż przed kontrolą jakościową.
Sam proces kontroli jakości gotowego samochodu dostawczego wygląda tak samo jak w przypadku aut osobowych. Auto musi przejść pełną procedurę (od pierwszych prób skręcania kół, hamowania, po weryfikację elektroniki i szczelności nadwozia). Na terenie kompleksu fabrycznego nie zabrakło także odpowiedniego toru do jazd próbnych. Znamienne, że własne wydzielone stanowisko weryfikacyjne ma Toyota. Samochody po standardowej kontroli jakości przechodzą dodatkową weryfikację. Nasz przewodnik po zakładach skwitował to dość krótko – "wszystkie produkowane przez nas samochody są takiej samej wysokiej jakości".
Nie wszystkie gotowe samochody od razu trafiają na przyfabryczny parking, gdzie oczekują na transport ciężarówką czy koleją (w skali tygodnia to nawet 11 pociągów). Część z nich przejeżdża do specjalnego fabrycznego Centrum Konwersji CustomFit. To tam samochody są modyfikowane zgodnie ze specyficznymi zamówieniami klientów. Tak oto powstają specjalne wersje przygotowane pod zabudowę kampera czy transportu specjalistycznych towarów (np. na potrzeby medyczne) czy pojazdów (np. motocykle). To właśnie gliwicki oddział CustomFit realizował specjalistyczną zabudowę samochodów do floty serwisowej francuskich kolei.
Fabryczne specjalne modyfikacje zamawiają nie tylko duże przedsiębiorstwa czy floty pojazdów. To również zlecenia od klientów indywidualnych. Jest ich tyle, że w połowie maja 2026 r. zakłady w Gliwicach świętowały wyprodukowanie pięciotysięcznego egzemplarza. Tym wyjątkowym egzemplarzem został Peugeot Boxer w wersji furgon (odmiana L3H2) z automatyczną skrzynią biegów i dieslem o mocy 180 KM. Oczywiście dane zamawiającego to już tajemnica handlowa.
Jeśli myślisz, że najbardziej interesujące jest to, co skrywają poszczególne hale fabryczne, to jesteś w błędzie. Warto przyjrzeć się także przyfabrycznemu parkingowi, gdzie składowane są wyprodukowane samochody. Można znaleźć na nim modele różnych marek. Wszystkie wyprodukowano na podstawie zamówień przyjętych przez dealerów. Okazuje się, że także w świecie samochodów dostawczych produkcja tylko na plac przechodzi już do historii. Teraz wytwarza się tylko to, co zamówi klient. A to spora różnica.
Podobne wiadomości