
Nagle pojawiła się refleksja znana od dekad z lotnictwa, że lojalnego klienta można nie tylko przewozić, ale także nagradzać. A darmowy bilet bywa najlepszym argumentem.
Przez lata było to oczywiste dla linii lotniczych, a dla kolei pozostawało w sferze zapowiedzi. Teraz PKP Intercity wreszcie sięga po rozwiązanie, które na Zachodzie od dawna buduje przywiązanie pasażerów i realnie wpływa na ich wybory. Program lojalnościowy "Moje IC" ma sprawić, że częste podróże koleją zaczną się po prostu opłacać i to w dłuższej perspektywie.
Państwowy przewoźnik zapowiada uruchomienie programu na wiosnę 2026 roku. Na początek skromnie: zbieranie punktów za zakup biletów i możliwość ich wymiany na zniżki lub darmowe przejazdy. Ale już sama decyzja o wdrożeniu systemu lojalnościowego pokazuje zmianę myślenia w PKP Intercity. Przewoźnik-monopolista chce budować wizerunek i zatrzymać pasażera na dłużej. Szkoda, że trzeba było czekać na to aż do momentu pojawienia się konkurencji z Czech.
"Moje IC", czyli kolejowy odpowiednik miles & more
Z dostępnych informacji wynika, że "Moje IC" będzie działać na zasadach dobrze znanych pasażerom samolotów. Im więcej podróży i im droższe bilety, tym więcej punktów na koncie. Liczyć ma się nie tylko liczba przejazdów, ale również kategoria pociągu. Inaczej punktowane będą podróże Pendolino, a inaczej przejazdy składami ekonomicznymi.
Zebrane punkty będzie można wymieniać na zniżki lub pełne bilety. Wiadomo już też, że podobnie jak w programach lotniczych, nie będą one "wieczne". PKP Intercity potwierdza, że punkty trzeba będzie wykorzystać w określonym czasie, co ma mobilizować pasażerów do regularnych podróży.
Na razie przewoźnik nie zdradza szczegółów dotyczących przelicznika złotówek na punkty. To jeden z kluczowych elementów, który zdecyduje o realnej atrakcyjności programu. Zbyt niski przelicznik może sprawić, że "Moje IC" pozostanie ciekawostką, a nie realnym benefitem dla stałych klientów.
Integracja z aplikacją i brak partnerów zewnętrznych
Program lojalnościowy ma być w pełni zintegrowany z obecną aplikacją PKP Intercity do zakupu biletów. To ważna zmiana, bo do tej pory aplikacja pełniła głównie funkcję sprzedażową. Teraz stanie się również centrum zarządzania relacją z pasażerem, w którym znajdziemy także historię podróży, punkty i specjalne oferty.
PKP Intercity zdecydowało się na model zamknięty. "Moje IC" nie będzie współpracować z innymi firmami ani markami zewnętrznymi. To wyraźne odejście od strategii znanej z lotnictwa, gdzie programy lojalnościowe obejmują hotele, wypożyczalnie aut czy karty płatnicze. Z punktu widzenia przewoźnika to sposób na budowanie własnej wartości i pełną kontrolę nad systemem. Być może z czasem to się zmieni, bo możliwości jest tu naprawdę dużo.
Wars, zniżki i "niespodzianka" na start
Jednym z pierwszych partnerów "Moje IC" ma być Wars. PKP Intercity zapowiada, że punkty będą mogły być wykorzystywane również w wagonach gastronomicznych. To sygnał, że program nie ograniczy się wyłącznie do biletów, ale stopniowo będzie rozszerzany o dodatkowe usługi. Przewoźnik sugeruje też drobną "niespodziankę" na start programu, choć szczegóły pozostają tajemnicą. Można się spodziewać promocji zachęcającej do rejestracji lub pierwszych podróży z punktami bonusowymi.
Czy kolej dogoni lotnictwo?
Wprowadzenie programu lojalnościowego to dla PKP Intercity krok w stronę standardów znanych z rynku lotniczego, ale też odpowiedź na rosnącą konkurencję. Samochody, autobusy dalekobieżne i tanie linie lotnicze coraz częściej rywalizują o tego samego pasażera.
Jeśli "Moje IC" zostanie dobrze zaprojektowane i realnie nagrodzi częste podróże, może stać się jednym z kluczowych narzędzi utrzymania klientów. Jeśli jednak system okaże się zbyt skomplikowany lub mało opłacalny, skończy jako marketingowy dodatek bez większego wpływu na wybory pasażerów. Jedno jest pewne: po latach zapowiedzi kolej wreszcie zaczyna grać według zasad, które w lotnictwie sprawdzają się od dekad. Teraz wszystko zależy od detali.
Podobne wiadomości