Polska fabryka samochodów może stanąć. Powód? Bo Niemcy mają więcej

1 dzień, 1 godzinę temu - 9 lipca 2026, moto.pl
MAN Truck & Bus w Niepołomicach
MAN Truck & Bus w Niepołomicach
W jednej z największych fabryk samochodów ciężarowych w Polsce narasta poważny konflikt między pracownikami a pracodawcą.

Tym razem powodem nie są zwolnienia, a wysokość premii, które mają być wielokrotnie niższe niż te wypłacane w niemieckich zakładach koncernu. Związkowcy nie wykluczają strajku.

Jak informuje "Gazeta Wyborcza", pracownicy fabryki MAN Truck & Bus w Niepołomicach mają otrzymać roczną premię w wysokości 1500 zł brutto. Tymczasem w niemieckich zakładach doświadczeni pracownicy mają dostać 1632 euro, czyli około 6900 zł według obecnego kursu. To jednak nie koniec, bo różnice w premiach nie wynikają z wydajności, ta bowiem jest wyższa w Polsce.

Dodatkowe emocje wywołał fakt, że uczniowie i praktykanci zatrudnieni w Niemczech otrzymają premię w wysokości 365 euro, co odpowiada około 1550 zł. To oznacza, że ich świadczenie jest praktycznie na poziomie premii przewidzianej dla doświadczonych pracowników polskiej fabryki.

Związkowcy na początek szykują spór zbiorowy

Przedstawiciele związków zawodowych domagają się podniesienia premii do 5000 zł brutto. Podkreślają, że byłaby to nadal kwota niższa od tej wypłacanej w Niemczech, ale lepiej odzwierciedlająca wkład polskiej załogi w wyniki całego koncernu. Związkowcy rozpoczęli już przygotowywanie tzw. protokołu rozbieżności, który jest formalnym etapem poprzedzającym spór zbiorowy. Jeśli rozmowy z pracodawcą nie przyniosą porozumienia, kolejnym krokiem może być referendum strajkowe i wstrzymanie produkcji.

"Produkujemy więcej niż Niemcy"

Pracownicy polskich zakładów MAN wściekli są z jeszcze jednego powodu, a mianowicie wydajności obu zakładów. Według przedstawicieli załogi jedna zmiana w Niepołomicach produkuje około 105 ciężarówek, podczas gdy porównywalny zakład w Niemczech w tym samym czasie montuje około 40 pojazdów. Zdaniem związkowców tak duża różnica sprawia, że obecny podział premii jest dla polskich pracowników trudny do zaakceptowania.

Pracownicy podkreślają również, że podczas czerwcowej wizyty przedstawicieli centrali z Monachium usłyszeli jedynie informację o wysokości premii, bez możliwości negocjacji. Jak relacjonują cytowani przez "Wyborczą" związkowcy, odebrali to jako lekceważenie ich argumentów.

MAN odpowiada: premie zależą od poziomu wynagrodzeń

Koncern odniósł się do zarzutów. W przesłanym stanowisku, cytowanym przez "Gazetę Wyborczą", przedstawiciel biura prasowego MAN wyjaśnił, że wysokość tego typu świadczeń jest uzależniona od poziomu wynagrodzeń obowiązujących w poszczególnych krajach i jest dostosowywana procentowo do lokalnych realiów płacowych. Firma podkreśla również, że wysokość premii była omawiana podczas spotkań z przedstawicielami polskich związków zawodowych oraz reprezentantami pracowników.

Miliardowe inwestycje mimo konfliktu

Spór wybuchł w momencie, gdy koncern zapowiada dalszy rozwój polskiej fabryki. MAN deklaruje inwestycje o wartości około 2,5 mld zł, dzięki którym zakład w Niepołomicach ma stać się jednym z najważniejszych europejskich ośrodków produkcji ciężarówek. Jeszcze pod koniec tego roku ma tam ruszyć produkcja elektrycznego modelu eTGL, a w kolejnych latach w fabryce mają powstawać pojazdy nowej generacji wykorzystujące wspólną platformę grupy TRATON. Firma zapowiada także utworzenie setek nowych miejsc pracy.

Strajk mógłby odbić się na produkcji

Jeżeli strony nie osiągną porozumienia, protest może sparaliżować jedną z najnowocześniejszych fabryk ciężarówek w Europie. Ewentualny strajk oznaczałby czasowe wstrzymanie produkcji nowych pojazdów, co mogłoby wpłynąć na realizację zamówień i terminy dostaw dla klientów. Na razie związkowcy deklarują gotowość do dalszych rozmów, ale jednocześnie podkreślają, że oczekują bardziej sprawiedliwego podziału premii oraz równego traktowania pracowników w ramach całej grupy MAN.

Support Ukraine