Zapadł wyrok po głośnym wypadku na A1. Karnista komentuje

15 godzin temu - 22 października 2026, Motofakty
Zapadł wyrok po głośnym wypadku na A1. Karnista komentuje
Sąd Rejonowy w Piotrkowie Trybunalskim skazał w środę Sebastiana M., sprawcę wypadku na autostradzie A1, na osiem lat więzienia. Trzy lata temu zginęła w nim trzyosobowa rodzina. Wyrok skomentował Prof. Mikołaj Małecki, karnista z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

BMW jechało z prędkością od 315 do 329 km/h

W przedstawionej w czasie procesu opinii biegli z zespołu rekonstrukcji wypadków poinformowali, że BMW oskarżonego jechało z prędkością od 315 do 329 km/h.

Prokuratura domagała się dla mężczyzny właśnie ośmiu lat więzienia. To maksymalna kara przewidziana za nieumyślne spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym na podstawie przepisów obowiązujących w chwili zdarzenia.

Prof. Mikołaj Małecki, karnista z Uniwersytetu Jagiellońskiego, autor portalu DogmatyKarnisty.pl, powiedział PAP, że nie można zarzucić prokuraturze błędu w kwalifikacji prawnej czynu. Oskarżenie o spowodowanie wypadku nazwał „bezpieczną opcją”, którą można obronić przed sądem. Zwrócił jednak uwagę, że przepisy o nieumyślnym spowodowaniu wypadku dotyczą przede wszystkim zwykłej nieostrożności, np. chwilowego zagapienia się czy niewielkiego przekroczenia prędkości.

„Szokująca prędkość na drodze powinna się kończyć szokującą kwalifikacją prawną”

– Dlatego przekonuję, że szokująca prędkość na drodze powinna się kończyć szokującą kwalifikacją prawną. Jazda z prędkością 300 km/ godz. świadczy o całkowitej obojętności kierowcy na los innych ludzi – powiedział.

Jak wyjaśnił, zabójstwo w rozumieniu Kodeksu karnego nie wymaga, by sprawca chciał pozbawić kogoś życia. Wystarczy, że przewiduje możliwość śmierci innego człowieka i godzi się na taki skutek. To tzw. zamiar ewentualny.

– Nikt nie twierdzi, że pirat drogowy chce zabić. Ale zamiar to również przewidywanie ryzyka, jakie się stwarza, i godzenie się na to, że jego finał może być tragiczny – podkreślił.

Zdaniem profesora kierowca jadący 300 km/h świadomie pozbawia się możliwości zapanowania nad sytuacją na drodze. Odrzucił argument, że piraci drogowi nie przewidują konsekwencji swojego zachowania. Porównał ich do hazardzistów, którzy nie chcą przegrać, ale godzą się na takie ryzyko.

Małecki odniósł się również do różnicy między karą, której prokuratura żądała dla Sebastiana M., a wyrokiem 20 lat więzienia wymierzonym Łukaszowi Żakowi (sąd zgodził się na publikację wizerunku i podawanie nazwiska) za spowodowanie wypadku na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie z września 2024 r.

Wtedy, w wyniku zderzenia Volkswagena i Forda zginął 37-letni pasażer drugiego auta. Do szpitala trafiły trzy osoby z tego samochodu: kierująca nim 37-letnia żona zmarłego mężczyzny i ich dzieci w wieku czterech i ośmiu lat. Do szpitala trafiła także Paulina K., która podróżowała Volkswagenem.

– W sprawie Łukasza Ż. nie trzeba było skazywać sprawcy za zabójstwo, ponieważ kara za wypadek została zaostrzona przez alkohol i zbiegnięcie sprawcy z miejsca zdarzenia. Stąd 20 lat wymierzone w tamtej sprawie. Gdyby nie te dodatkowe okoliczności, jemu też groziłoby maksymalnie 8 lat – wyjaśnił.

W ocenie karnisty w przypadku trzeźwego kierowcy, który świadomie rozwija ekstremalną prędkość, większą wagę należy przywiązywać do podjętej przez niego decyzji i akceptacji ryzyka.

Profesor sceptycznie ocenił również skuteczność nowych przepisów dotyczących brawurowej jazdy. Zwrócił uwagę, że pozwalają one podnieść maksymalną karę z ośmiu do dziesięciu lat, ale zastosowanie art. 178d k.k. wymaga łącznego spełnienia czterech przesłanek, w tym wykazania umyślności.

– Te cztery warunki będą spełnione łącznie w bardzo niewielkiej liczbie spraw – ocenił.

Jego zdaniem, nawet gdyby nowe regulacje obowiązywały w chwili wypadku na A1, prokuratura mogłaby mieć trudności z wykazaniem umyślnego stworzenia zagrożenia.

Małecki zaapelował do prawników o zmianę sposobu interpretowania istniejących przepisów. Wskazał, że współczesne samochody pozwalają rozwijać prędkości, których nie brano pod uwagę, gdy kształtowała się doktryna zamiaru ewentualnego.

– Ktoś, kto jedzie 300 km/ godz. nie jest kierowcą auta, lecz pasażerem w pocisku, którego nikt nie kontroluje – podkreślił.

Prawnik przypomniał, że wraz z seminarzystami z UJ przedstawił postulat uwspółcześnienia wykładni zamiaru ewentualnego w artykule „Zabójstwo drogowe”, opublikowanym w czasopiśmie „Państwo i Prawo”.

Jego zdaniem, zamiast kolejnych nowelizacji, należy zacząć stosować przepisy o zabójstwie z zamiarem ewentualnym. Jeśli natomiast ustawodawca chce wprowadzać nowe regulacje, powinien rozważyć uznanie samej jazdy z prędkością przekraczającą 200 km/godz. za przestępstwo, a nie wykroczenie.

Znaczenie ma nieuchronność kary

Pytany o zapobieganie niebezpiecznej jeździe, Małecki podkreślił znaczenie nieuchronności kary, ale wskazał również na potrzebę podwyższenia grzywien dla zamożnych kierowców, którzy traktują mandaty jako koszt szybkiego podróżowania.

– Jeśli za nadmierną prędkość będzie im groził mandat opiewający na pół miliona złotych, być może rachunek zysków i strat skłoni ich do zdjęcia nogi z gazu – podsumował.

Support Ukraine