Kara bez kartki, list po czasie, a kara rośnie sama. Pan Igor walczy z ZDM i bezsensownym regulaminem

2 dni, 7 godzin temu - 1 lutego 2026, moto.pl
Kara bez kartki, list po czasie, a kara rośnie sama. Pan Igor walczy z ZDM i bezsensownym regulaminem
edna koperta, 22 dni w drodze i niemal podwojona kara. Historia z Poznania pokazuje, że w starciu z systemem parkowania kierwocy nie mają szans, a urzędnicy nie widzą interesu, żeby im pomagać. Sprawa rodziny z Mosiny wywołała burzę i pytania o sens zasad obowiązujących w Strefie Płatnego Parkowania po wrowadzeniu e-kontroli.

To miało być zwykłe parkowanie na noc. Samochód zaparkowany późnym wieczorem, poza godzinami obowiązywania opłat. Następnego dnia auto zniknęło z miejsca postoju, a kierowca nie miał żadnej informacji o tym, że rano naliczono opłatę i karę za jej brak. Dopiero po trzech tygodniach do skrzynki trafił list. I wtedy zaczęły się schody. Historię pana Igora, opisał serwis Głos Wielkopolski.

Mandat rósł szybciej niż list jechał Pocztą Polską

Rodzina z Mosiny dowiedziała się o nałożonej opłacie dodatkowej po 22 dniach od jej wystawienia. Problem polegał na tym, że po 14 dniach od wysłania zawiadomienia kara automatycznie wzrosła z 200 do 350 zł. W praktyce oznaczało to, że adresat nie miał szans zapłacić niższej kwoty w terminie, bo list dotarł po jego upływie.

Sprawa dotyczy parkowania w rejonie Rynku Wildeckiego w Poznaniu, gdzie kontrola odbywa się przy użyciu samochodów z kamerami, a nie przez klasycznych kontrolerów. Nie było więc biletu za wycieraczką ani żadnej fizycznej informacji na miejscu. Zawiadomienie przyszło zwykłym listem, bez potwierdzenia odbioru. Rodzina zapłaciła podstawową kwotę 200 zł, ale zaczęła walczyć o dodatkowe 150 zł, argumentując, że system nie dał realnej możliwości zapłaty w niższej stawce.

ZDM Poznań rozkłada ręce i wskazuje palcem na regulamin. Nie o to chyba chodzi

Zarząd Dróg Miejskich w Poznaniu nie pozostawił wątpliwości. Jak wyjaśniła rzeczniczka ZDM w odpowiedzi dla Głosu Wielkopolskiego, regulamin Strefy Płatnego Parkowania nie przewiduje wyjątków w takich sytuacjach. ZDM podkreśla, że zawiadomienie o nałożeniu opłaty ma charakter informacyjny i nie musi być dostarczone listem poleconym.

Według urzędników kierowca nie musi czekać na list. Może samodzielnie sprawdzić na stronie internetowej ZDM, czy jego pojazd został zarejestrowany przez system e-kontroli i od razu uiścić opłatę dodatkową. Problem w tym, że mało który kierowca codziennie sprawdza bazę ZDM na wypadek hipotetycznego mandatu.

ZDM tłumaczy również, że wydłużenie terminu na zapłatę niższej kary wymagałoby zmiany uchwały miejskiej, a takie prace nie są obecnie prowadzone. W reklamacji rodziny urząd stwierdził brak podstaw do odstąpienia od dochodzenia należności, a w kolejnym piśmie zaznaczył, że stanowisko w sprawie jest ostateczne.

System bez marginesu na ludzkie błędy. Czas to zmienić

Cała sprawa stawia pytania nie tylko o działanie Poczty Polskiej, ale przede wszystkim o konstrukcję systemu kar. Skoro termin na zapłatę biegnie od momentu wysłania listu, a nie jego doręczenia, to ryzyko opóźnień automatycznie przerzucane na kierowcę. W okresach świątecznych lub przy zwiększonym obciążeniu poczty takie sytuacje mogą się nagminnie powtarzać.

Dla kierowców wniosek jest prosty, choć mało intuicyjny: w miastach z e-kontrolą parkowania brak informacji za wycieraczką nie oznacza braku kary. To kolejny absurd, jaki czyha na polskich kierowców. Być może to też kolejna sprawa, którą powinien zająć się Rzecznik Praw Obywatelskich. W końcu regulamin to nie konstytucja, można go dość łatwo zmienić.

Support Ukraine