Ten wypadek 18-latka pokazuje, dlaczego elektryczne hulajnogi powinny trafić pod specjalny nadzór

godzinę temu - 18 czerwca 2026, moto.pl
Ten wypadek 18-latka pokazuje, dlaczego elektryczne hulajnogi powinny trafić pod specjalny nadzór
18-latek na hulajnodze dosłownie wbił się w samochód w warszawskim Rembertowie. Ten wypadek pokazuje jak w soczewce, że hulajnogi elektryczne nie mogą wymykać się spod prawa. Taka sytuacja zagraża bezpieczeństwu nas wszystkich, a przede wszystkim pieszym.

10 czerwca policja ruszyła z nową kampanią. Akcja o nazwie "Myśl, jedź, żyj" jest skierowana do kierujących hulajnogami elektrycznymi i ma uświadamiać im obowiązujące przepisy drogowe. Już 13 czerwca na warszawskim Rembertowie doszło jednak do poważnego wypadku z udziałem kierującego takim właśnie pojazdem. Zdjęcia wykonane po zderzeniu pokazują, jak groźne dla ludzi mogą być elektryczne hulajnogi, i to zarówno dla osób je prowadzących, jak i postronnych.

Uderzył w Mazdę. Hulajnoga dosłownie wbiła się w auto

Jak informuje Miejski Reporter, na skrzyżowaniu ulic Listonoszy i Magneta w Warszawie w skręcającą w lewo Mazdę 2 z dużym impetem wjechała hulajnoga elektryczna. Pojazd dosłownie wbił się w zderzak i maskę samochodu. Uszkodzenie auta jest jednak w tym przypadku mało znaczącą okolicznością, w zdarzeniu ucierpiał bowiem głównie kierujący hulajnogą.

18-latek z obrażeniami ciała trafił do szpitala. Całe szczęście na głowie miał kask ochronny, ponieważ zapewne to właśnie on uratował mu życie. Mimo wszystko zdjęcia obrazują, jak potężne siły działają przy zderzeniu z takimi niegroźnie wyglądającymi hulajnogami.

Policjanci nie chcą informować o przyczynach tego zdarzenia i przesądzać o winie kierujących. Na razie stwierdzają lakonicznie, że 35-latka prowadząca Mazdę była trzeźwa, a funkcjonariusze zabezpieczyli ślady i sporządzili właściwą dokumentację. Teraz trwa ustalanie dokładnego przebiegu zdarzenia.

Trzy wypadki z udziałem hulajnóg elektrycznych dziennie. Dane są tragiczne!

Wypadek w Rembertowie był naprawdę poważny - niewiele brakowało, by18-latek stracił w nim życie. Problem z elektrycznie zasilanymi hulajnogami jest jednak szerszy i ogólnokrajowy. Pokazują to policyjne statystyki drogowe. W 2025 r. w całej Polsce doszło do 1158 zdarzeń z udziałem użytkowników hulajnóg elektrycznych. To oznacza średnio ponad 3 wypadki i kolizje każdego dnia. Jeszcze gorzej prezentują się dane dotyczące ofiar.

W 2025 r. w wyniku zdarzeń drogowych śmierć poniosło 10 kierujących hulajnogami elektrycznymi oraz 1 pasażer tego typu pojazdu. 951 kierujących hulajnogami elektrycznymi i 104 ich pasażerów zostało natomiast rannych.

Hulajnogi elektryczne nie są bezpieczne

Powyższe dane są o tyle tragiczne, że statystyki z roku na rok stają się jedynie gorsze. W 2025 r. liczba zdarzeń wzrosła o kolosalne 54 proc., liczba rannych podskoczyła o 60 proc., a zabitych stała się wyższa już o 150 proc. Takie wzrosty osiągnęliśmy w zaledwie rok.

Z czego wynikają te dane? To wypadkowa działania kilku czynników. Rynek hulajnóg elektrycznych nie jest właściwie w żaden sposób regulowany, producenci mogą zatem sprzedawać praktycznie dowolne pojazdy. Nawet te, które nie spełniają wymogów technicznych i nigdy nie powinny wyjechać na drogi publiczne. Nie pomaga też fakt, że kierujący często nie znają przepisów. Nie znają ich, ponieważ nie mają gdzie ich poznać. Uprawnieniem do jazdy jest karta rowerowa, która, owszem, wymaga wiedzy, ale w zakresie przepisów rowerowych - wciąż jeszcze nie dostosowano zakresu materiału do całkiem nowej rzeczywistości.

Nowe formy mobilności weszły do codziennego życia szybciej niż do systemowej edukacji i programu szkolenia na kartę rowerową. Czy możemy oczekiwać bezpiecznego zachowania od młodych użytkowników, jeśli system edukacji wyraźnie nie nadąża za tym, czym dzieci i młodzież realnie poruszają się po drogach? – powiedział debaty o bezpieczeństwie nowej mobilności w Rzeszowie prezes PSLE Mateusz Szarek.

Edukacja stanowi podstawę. Kierujący muszą znać przepisy drogowe

Tragicznych danych nie uda się zatem zatrzymać bez działań. Po pierwsze, konieczne jest mocniejsze regulowanie rynku. Tu jednak niezbędne są ruchy legislacyjne krajowe i europejskie. Po drugie, absolutnym minimum jest także edukacja użytkowników hulajnóg elektrycznych. Oni muszą znać przepisy i się do nich stosować, inaczej nigdy nie uda się poprawić poziomu bezpieczeństwa.

O hulajnogach elektrycznych trzeba rozmawiać spokojnie, konkretnie i praktycznie - przede wszystkim w kontekście edukacji, odpowiedzialności rodziców, roli szkoły oraz współpracy instytucji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo. Tak, aby młodzi użytkownicy nowych form mobilności rozumieli nie tylko przepisy, ale także konsekwencje swoich decyzji na drodze oraz potrafili się tymi pojazdami bezpiecznie poruszać – dodaje prezes PSLE Mateusz Szarek.

Support Ukraine