Wypadek w Międzyzdrojach. Marek Konkolewski mówi o dużym problemie... policji

2 miesiące temu - 29 grudnia 2023, Auto Świat
Wypadek w Międzyzdrojach
Wypadek w Międzyzdrojach
— Osoba uciekająca z miejsca wypadku bardzo często działa z premedytacją. Takie działanie jednak nie prowadzi "ku wolności", a prosto za kraty — powiedział nam Marek Konkolewski, ekspert ds.

Bezpieczeństw Ruchu Drogowego (BRD) w odniesieniu do wypadku w Międzyzdrojach. Porozmawialiśmy z byłym policjantem o problemie narkotyków na polskich drogach i zdarzeniu z 23 grudnia.

  • Marek Konkolewski, ekspert ds. BRD, zwrócił uwagę, że sprawcy wypadków, którzy uciekają z miejsca zdarzenia, robią to umyślnie, by uniknąć kary
  • Ecstasy, które 35-letni kierujący Audi miał w organizmie, upośledza zmysły, powoduje, a jednocześnie pobudza.
  • Czasem korzystają z niego kierowcy tzw. TIR-ów
  • Narkotyki stanowią ogromny problem dla policjantów. Nie są tak łatwe w wykryciu, jak alkohol i trudno jest określić, jaki miały wpływ na działania kierowcy
  • Ekspert mówi wprost: przez to, że testy na narkotyki są drogie, czasochłonne, a wynik nie jest miarodajny, dochodzi do sytuacji, że mamy szarą strefę

Wypadek w Międzyzdrojach, w którym zginęło 7-letnie dziecko i jego rodzice, a 12-latka została ranna, wstrząsnął całą Polską, tym bardziej że wydarzył się tuż przed wigilią. Sprawca zdarzenia zbiegł z miejsca wypadku i był pod wpływem ecstasy oraz dopalacza. O dużym problemie, jakim jest jazda pod wpływem środków odurzających, porozmawialiśmy z Markiem Konkolewskim, byłym policjantem i ekspertem ds. Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego.

Międzyzdroje. Ucieczka z miejsca zdarzenia zazwyczaj nie jest przypadkowa
Na początek Konkolewski zwrócił uwagę, że działanie kierowcy, który zbiega z miejsca zdarzenia, zostawiając tam ciężko ranne osoby, zazwyczaj nie jest przypadkowe i często związane jest ze stanem, w jakim się znajduje. Nawet będąc pod wpływem jakichś substancji, ma pełną świadomość tego, co się stało i stara się uciec przed konsekwencjami.

— Często taka osoba jest świadoma tego, że zażywała alkohol lub narkotyki, jej kolejne ruchy po ucieczce są przemyślane i tworzą logiczną całość. Na przykład szukają kogoś, kto potwierdziłby alibi, zostawiają samochód w innym miejscu, niż sami się znajdują i nie wracają do domu. Wszystko po to, by policja miała problem z jej znalezieniem. — powiedział ekspert i dodał, że czasem sprawca dopiero po kilku dniach stawia się na komendzie, by się przyznać, w nadziei, że nie zostanie odkryte, że jechał pod wpływem zakazanych substancji.

Wypadek w Międzyzdrojach. Ucieczka sprawcy prowadzi go prosto za kraty
Warto jednak przypomnieć, że kierowca, który oddalił się z miejsca zdarzenia, jest traktowany na równi z osobą, która prowadziła w stanie nietrzeźwości bądź pod wpływem środka odurzającego. Za spowodowanie wypadku drogowego, w którym inna osoba poniosła śmierć, grozi do 8 lat pozbawienia wolności. Sąd dodatkowo może orzec dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów.

Były policjant zwraca szczególną uwagę na to, że ucieczka z takiej sytuacji jest niezgodna z przepisami i nieetyczna, a także dyskwalifikuje taką osobę jako odpowiedzialnego uczestnika ruchu. Ponadto śledczy prędzej czy później dotrą do sprawcy, w czym pomogą świadkowie, ślady, a także np. nagrania z monitoringu. Osobom, które uciekają z miejsca wypadku, wydaje się natomiast, że policja nie będzie w stanie ich złapać. Nasz rozmówca podkreśla, że zdaniem tego, kto ucieka, takie działanie prowadzi "ku wolności", a jest dokładnie na odwrót. Takie działanie prowadzi prosto do więzienia.

Międzyzdroje - wypadek. "Ecstasy to narkotyk tzw. niedzielnych narkomanów"
Konkolewski zwrócił też uwagę na problem substancji odurzających wśród kierowców. Ecstasy, które zostało znalezione w organizmie kierowcy, jest narkotykiem tzw. niedzielnych narkomanów, którzy zażywają je podczas imprez, by się pobudzić i dobrze bawić. Upośledza on nasze zmysły, powoduje zjawisko tzw. rozmytego widzenia, a jednocześnie pobudza.

— To narkotyk, którego czasem zażywają także kierowcy zawodowi, ponieważ to poczucie energii ma powodować, że taki kierowca nie będzie ulegał zmęczeniu. Kierowanie samochodem to jednak nie tylko ciężka praca fizyczna, ale także ciężka praca o charakterze intelektualnym, gdzie mózg musi być w pełni skoncentrowany na tym, co dzieje się na drodze. — powiedział ekspert ds. BRD.

Narkotyki to duży problem dla policji
W ocenie Konkolewskiego narkotyki w przeciwieństwie do alkoholu to spory problem dla funkcjonariuszy. Alkohol jest nam znany od setek lat i można w sposób precyzyjny zmierzyć jego stężenie we krwi człowieka, dzięki czemu policjant może określić czy kierowca popełnia wykroczenie, czy przestępstwo.

Niestety, z narkotykami nie jest tak łatwo. — Z substancjami psychoaktywnymi problem polega na tym, że najpierw trzeba określić, czy w organizmie człowieka znajduje się substancja zakazana, jaka to jest substancja i czy ona miała wpływ na zdolności psychomotoryczne prowadzącego samochód. Od opinii biegłego toksykologa zależy dalsze postępowanie organów ścigania w sprawie takiej osoby — powiedział były policjant.

Ekspert podkreślił także, że alkohol tworzy jeden prosty skład chemiczny, z kolei dopalacze i narkotyki, które są zażywane przez ludzi, tworzą tysiące różnych mieszanek chemicznych, co utrudnia ich kwalifikację i określenie, czym tak naprawdę są i co grozi po ich zażyciu.

Po wypadku w Międzyzdrojach. "Badanie na obecność narkotyków jest drogie i czasochłonne. Przez to mamy szarą strefę"
— Polska policja rocznie dokonuje ponad ośmiu milionów badań na zawartość alkoholu. To norma i praktycznie każda kontrola drogowa rozpoczyna się od badania stanu trzeźwości. Jest to prosty, nieskomplikowany i tani zabieg. Jeśli chodzi o narkotyki, to badania trwają kilka-kilkanaście minut i nie są precyzyjne. Jeden narkotester kosztuje od kilkunastu do kilkudziesięciu zł i nie mają żadnej wartości dowodowej. One jedynie wskazują, że osoba może być pod wpływem jakiejś substancji zakazanej. — zauważa Marek Konkolewski.

Walka z tym problemem nie jest łatwa, ponieważ narkotyki to do tej pory temat nie do końca zdiagnozowany i wymiar sprawiedliwości oraz współczesna medycyna nie potrafią sobie z nimi poradzić.

Ekspert BRD wskazuje, że czas najwyższy zająć się problemem narkotyków, ale do tego potrzebne są zmiany w prawie, skrócenie oczekiwania na wyniki badań oraz obniżenie kosztów narkotestów. — Przez to, że testy są drogie, czasochłonne, a wynik nie jest miarodajny, dochodzi do sytuacji, że mamy szarą strefę. — kończy nasz rozmówca.

Support Ukraine