
Kolejne dni w autoryzowanych serwisach Citroena, Fiata oraz Opla zapowiada się pracowicie, gdyż mechanicy muszą przyjąć tysiące aut zjeżdżających z linii montażowych w ostatnich latach. Pod maskami popularnych dostawczaków kryje się mankament układu oczyszczania spalin, który, choć niewidoczny podczas jazdy, negatywnie wpływa na środowisko i narusza normy homologacyjne. Właściciele flot oraz przedsiębiorcy wykorzystujący te pojazdy do codziennej pracy powinni sprawdzić swoje numery VIN, aby uniknąć problemów podczas badań technicznych czy kontroli drogowych.
Wadliwy układ wtrysku mocznika. Inżynierowie wykryli nieprawidłowości w pracy systemów
Jak podaje niemiecki Federalny Urząd Transportu Samochodowego (KBA), główną przyczyną ogłoszenia akcji serwisowej są błędy w działaniu układu wtrysku roztworu mocznika, znanego powszechnie jako AdBlue. Zgodnie z oficjalnymi raportami urzędu, system ten może pracować w sposób wadliwy, co bezpośrednio przekłada się na przekroczenie dopuszczalnych norm emisji szkodliwych substancji do atmosfery. Kluczowym problemem jest fakt, że sterownik jednostki napędowej nie potrafi poprawnie zdiagnozować nadciśnienia mocznika w układzie. W praktyce oznacza to, że samochód generuje więcej zanieczyszczeń, niż przewiduje specyfikacja, a kierowca nie jest o tym informowany przez żadną kontrolkę na desce rozdzielczej.
Jak informuje serwis Promobil, dane publikowane przez urzędy regulacyjne robią wrażenie i pokazują, jak rozległy jest to kłopot dla koncernu Stellantis. Globalnie akcją naprawczą objęto dokładnie 73 204 egzemplarze samochodów dostawczych i osobowych vanów. Najmocniej dotkniętą marką w tym zestawieniu jest Citroen, gdzie problem dotyczy aż 43 083 pojazdów. W samych Niemczech, do serwisów musi stawić się ponad 18 000 aut różnych marek. W przypadku Opla mowa o 30 108 samochodach wymagających interwencji, z czego aż 15 131 porusza się po niemieckich trasach. Co ciekawe, problem w minimalnym stopniu dotknął Fiata, gdzie zanotowano zaledwie 13 wadliwych egzemplarzy modelu Ulysse na całym świecie.
Modele Citroen Jumpy i Spacetourer stanowią największą część. Produkcja objęta usterką trwała od 2022 roku
W oficjalnym komunikacie Stellantis Media możemy przeczytać, że użytkownicy popularnych modeli Citroena powinni zachować szczególną czujność i zweryfikować datę produkcji swoich pojazdów. Problem dotyczy głównie modeli Jumpy oraz Spacetourer, które były montowane w okresie od 07.2022 roku do 01.2024 roku. W bazach danych KBA akcja ta figuruje pod numerem referencyjnym 15831R, natomiast wewnętrzny kod producenta, którym posługują się serwisy, to GJ4. Producent deklaruje, że wszyscy właściciele zostaną poinformowani o konieczności wizyty w warsztacie, jednak w przypadku zakupu auta z rynku wtórnego warto samodzielnie sprawdzić historię serwisową w autoryzowanej stacji.
Jak podaje magazyn Auto Motor und Sport, Opel, niemiecka marka wchodząca w skład giganta Stellantis również zmaga się z konsekwencjami błędu w oprogramowaniu silników wysokoprężnych. Akcja serwisowa dotyczy flagowego modelu dostawczego Vivaro oraz jego osobowego odpowiednika, czyli Zafiry Life. Podobnie jak w przypadku Citroena, ramy czasowe produkcji obejmują okres od 05.2022 roku do 01.2024 roku. W oficjalnej dokumentacji urzędowej sprawa została oznaczona numerem 15829R, a wewnętrzne oznaczenie Opla to KUS. Warto podkreślić, że Opel Vivaro jest jednym z najczęściej wybieranych samochodów w swojej klasie, co sprawia, że sprawna logistyka napraw jest kluczowa dla zachowania płynności pracy wielu firm transportowych.
Naprawa usterki polega na aktualizacji oprogramowania. Cała procedura serwisowa jest krótka
Jak informuje Federalny Urząd Transportu Samochodowego (KBA), dobrą wiadomością dla kierowców jest fakt, że usunięcie wady nie wiąże się z koniecznością pozostawiania samochodu w serwisie na wiele dni. Rozwiązaniem problemu jest wgranie nowej wersji software'u, która koryguje kalibrację diagnostyki pompy mocznika oraz poprawia logikę sterowania wtryskiem. Według informacji udostępnionych przez urzędy cała operacja zajmuje mechanikom około 25 minut. Dzięki aktualizacji system będzie w stanie poprawnie wykrywać nieprawidłowe ciśnienie w układzie AdBlue i w razie potrzeby wyświetli stosowne ostrzeżenie na tablicy przyrządów. Co istotne, do tej pory nie odnotowano żadnych wypadków ani szkód osobowych wynikających bezpośrednio z tej wady technicznej. Naprawa jest w pełni bezpłatna dla użytkowników, a jej przeprowadzenie jest niezbędne dla zachowania pełnej sprawności ekologicznej pojazdu.
Podobne wiadomości