
Jeszcze niedawno wielu kierowców wybierało auto głównie na podstawie opinii o marce i jej trwałości. Dziś sytuacja wygląda inaczej, bo nowoczesne samochody są coraz bardziej skomplikowane i naszpikowane elektroniką. To sprawia, że nawet drobna usterka może zatrzymać pojazd. Dane z Niemiec pokazują jasno, że problem dotyczy nie tylko starszych pojazdów, ale także stosunkowo młodych modeli.
Akumulator to słaby punkt nowych aut. Lista najbardziej awaryjnych modeli zaskakuje
W najnowszym zestawieniu ADAC, przygotowanym na podstawie interwencji mobilnych mechaników wzywanych do awarii na drodze, największym problemem okazał się akumulator rozruchowy. To właśnie ten podzespół najczęściej zawodzi w codziennym użytkowaniu, choć wielu kierowców wciąż nie przywiązuje do niego należytej uwagi. Współczesne samochody naszpikowane są licznymi systemami elektrycznymi, które stale obciążają baterię, a sam raport pomija zdarzenia losowe, takie jak brak paliwa czy przebita opona, dzięki czemu wyniki są wyjątkowo miarodajne. Aż 45,7 proc. wszystkich interwencji pomocy drogowej dotyczyło awarii akumulatora 12 V, co stanowi wyraźny wzrost w porównaniu z wcześniejszymi latami. Na kolejnych miejscach w rankingu znalazły się usterki silnika i jego elektroniki, odpowiadające za 21,8 proc. zgłoszeń, a także problemy z alternatorem lub oświetleniem na poziomie 10,4 proc.
Raport obejmuje 158 modeli od 27 różnych producentów, a uzyskane wyniki nie dla wszystkich marek okazały się korzystne. Wśród najbardziej problematycznych aut wymieniono między innymi Toyotę Yaris, Yaris Cross, Corollę, C-HR, RAV4, Nissana Qashqai, Forda Kugę, Opla Insignię oraz elektrycznego Hyundaia Ioniq 5. Obecność tych konkretnych pojazdów w takim rankingu może budzić zdziwienie, ponieważ część z nich od lat cieszy się bardzo dobrą opinią wśród użytkowników. W praktyce jednak nawet powtarzalna, drobna usterka potrafi znacząco wpłynąć na ogólne statystyki, zwłaszcza gdy dotyczy tak popularnych egzemplarzy.
Toyota traci część swojej legendy. Nowoczesne auta wymagają więcej uwagi
Największym zaskoczeniem tegorocznego raportu jest pojawienie się w nim aż kilku modeli japońskiej Toyoty. Marka ta od dekad kojarzona jest z niemal wzorcową niezawodnością, dlatego tak słabe wyniki w zestawieniu ADAC mogą budzić spore kontrowersje. Nie oznacza to jednak wcale, że samochody tego producenta nagle stały się wadliwe pod względem mechanicznym czy konstrukcyjnym. Problemy japońskiej firmy wynikają głównie z kondycji montowanych w nich akumulatorów, a nie z poważnych awarii silników lub skrzyń biegów. Dotyczy to w szczególności nowoczesnych modeli hybrydowych oraz najnowszych generacji aut spalinowych.
Współczesne samochody są znacznie bardziej wymagające niż konstrukcje sprzed kilkunastu lat i potrzebują od właściciela większej dbałości o detale. Nawet jeśli producent w instrukcji wspomina o bezobsługowości danego elementu, codzienna praktyka warsztatowa pokazuje zupełnie co innego. Regularna kontrola podstawowych podzespołów elektrycznych staje się obecnie koniecznością, jeśli chcemy uniknąć przykrej niespodzianki rano na parkingu. Eksperci zalecają, aby akumulator doładowywać przy pomocy prostownika co najmniej 2 razy w roku, co pozwoli mu zachować odpowiednią sprawność. Najlepiej wykonać tę czynność przed nadejściem mrozów oraz tuż po zakończeniu zimy, kiedy bateria jest najbardziej obciążona. Standardowa żywotność tego elementu wynosi zwykle od 5 do 6 lat, ale może ulec znacznemu skróceniu przy częstym poruszaniu się wyłącznie na krótkich, kilkukilometrowych dystansach.
Podobne wiadomości