
Przy polskich drogach stoi aktualnie ponad 460 fotoradarów. A właśnie trwa rozbudowa systemu. Stawianych jest 70 dodatkowych masztów. Urządzenia są wyposażone w precyzyjne aparaty, dostrzegają większą liczbę wykroczeń i są w stanie obserwować kilka aut jednocześnie. Jak zatem nie dać się złapać w tak precyzyjnie realizowany pomiar i uniknąć mandatu? To pytanie ciągle zadają sobie kierowcy.
Na rynku dostępnych jest szereg aplikacji nawigacyjnych, które ostrzegają przed pomiarami prędkości. Mapy takie nie zawsze są jednak wystarczająco często aktualizowane. Bywa, że nie wiedzą np. o tym, że jakieś urządzenie zniknęło z drogi, ewentualnie kilka dni temu pojawiło się nowe. Problem gotowy...
Niezawodny sposób jest zatem jeden. Można sprawdzić bazę aktualnych fotoradarów na stronie CANARD. Mapa jest precyzyjna i zawiera wszystkie aktywne maszty. Znikają z niej wszystkie punkty które są likwidowane i na bieżąco pojawiają się nowe. Kasowane są także te maszty, na których urządzenia uległy awarii i wymagają długotrwałej naprawy.
Kluczowe jest to, że na mapie CANARD znaleźć można wszystkie punkty pomiarowe. To nie tylko fotoradary, ale także odcinkowe pomiary prędkości czy systemy red light. Operator pokazuje ich dokładną lokalizację. Wskazuje nawet precyzyjne dane geograficzne. Problem z tym rozwiązaniem jest tylko jeden. Bo to zwykła mapa. Nie da się jej wgrać do telefonu czy nawet zaplanować na niej podróży. Można jedynie podglądać konkretne trasy i punkty. To zasadnicze ograniczenie.
Kierowcy również wypracowali swoje sposoby sprawdzania czy fotoradar działa. Jedna z metod mówi o przyjrzeniu się "puszce". Za jedną z jej szybek można sprawdzić czy aparat jest na miejscu. Czy maszt jest "uzbrojony".
Niestety i ta metoda ma pewne wady. Te są przede wszystkim dwie. Po pierwsze, obecność aparatu można stwierdzić z naprawdę niewielkiej odległości. Jeżeli zatem kierowca wcześniej nie zwolni do przepisowej prędkości, a aparat będzie na miejscu, maszt wykona mu zdjęcie. Mandat przyjdzie pocztą. Po drugie, aparaty wyjmuje się z fotoradarów głównie w przypadku awarii. W pozostałych przypadkach są na swoim miejscu na stałe.
Dlatego niezawodna metoda na brak mandatu z fotoradaru jest jedna. Wystarczy jechać przepisowo. Szczególnie że mierniki, jak i odcinkowe pomiary, są poprzedzone tablicą informującą o pomiarze prędkości. Wystarczy zatem jedno spojrzenie na prędkościomierz i przyhamowanie. Tylko tyle i aż tyle.